RSS

Archiwa miesięczne: Luty 2012

sobota po Popielcu

refleksja – kazanie rekolekcyjnekazanie rekolekcyjne do druku

Liturgia Słowa:

I czytanie: Iz 58, 9b-14

Psalm resp.: Ps 86, 1-2ab. 2c-4. 5-6 (R.: por. 11a)

werset :

Ewangelia: Łk 5,27-32

Prawdziwy post i pokuta

Na nic wszystkie moje paciorki i modlitwy, na nic najbardziej regularne uczestnictwo w nabożeństwach pokutnych, Gorzkich Żalach i drogach krzyżowych, na nic moja umartwiona mina, na nic drobne lub większe umartwienia i posty jakie sobie nakładam jeśli w tym wszystkim nie ma miłości Boga i bliźniego. Można bowiem pościć i pokutować „dla sportu” lub dla własnej chwały i samozadowolenia, a jednocześnie nie widzieć człowieka potrzebującego pomocy, samotnego, przygnębionego, czy głodnego. Okres Wielkiego Postu nie ma sensu jeśli nie otwiera mi oczu na drugiego człowieka, jeśli nie pozwala mi, albo nawet nie zmusza mnie do zmiany mojego postępowania względem ludzi wśród których żyję. Prawdziwy post i autentyczna pokuta to przede wszystkim zmiana i nawrócenie serca, to wyzwolenie się od chciwości, egoizmu, to oczyszczenie się z brudnego myślenia, to uwolnienie się spod władzy łakomstwa i pazerności. Jest to radykalna przemiana serca, które poznało i uznało konieczność dogłębnej i czasami bardzo bolesnej zmiany. Przykładem tego radykalizmu jest celnik Lewi, który usłyszawszy jedno zdanie: „Pójdź za Mną.” wypowiedziane przez Chrystusa zostawił wszystko i poszedł za Panem.

Prawdziwy post i autentyczna pokuta ma na celu nie tylko pomoc bliźniemu, ale także uleczenie mnie samego, wyprostowanie moich poplątanych ścieżek. Koniecznym jest jednak najpierw rozpoznanie swojego stanu, a nie upieranie się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Uświadomienie sobie, że jestem chory jest pierwszym i nieodzownym warunkiem uzdrowienia. Bez tego stanięcia w prawdzie, bez przyznania się do choroby, nawet sam Chrystus nie potrafi mi pomóc. A jedną z najcięższych chorób współczesnego człowieka jest ślepota i obojętność, egoizm i zapatrzenie w siebie. Inną -niemniej groźną chorobą- jest pełne pychy przekonanie, że jestem samowystarczalny i doskonały, że nic nie muszę w swoim życiu zmieniać, nic naprawiać, nic odbudowywać i leczyć, że jestem bez grzechu.

Jezus mówi bardzo wyraźnie, że ludzie przekonani i swoim zdrowiu lekarza nie potrzebują, nawet jeśli sami siebie za bezgrzesznych uważają. Prawdziwa pokuta i autentyczny post to przede wszystkim zdarcie maski, którą sam sobie nakłam, aby nie widzieć swojej prawdziwej, nieraz obrzydliwej twarzy.

www.kazania.org

www.homilie.org

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Luty 25, 2012 w bieżące

 

Piątek po Środzie Popielcowej …

kazanie rekolekcyjne -> Droga Krzyżowa

kazanie rekolekcyjne do druku

Liturgia Słowa:

I czytanie: Iz 58, 1-9

Psalm resp.: Ps 51(50), 3-4. 5-6. 18-19 (R.: por. 19b)

werset: Am 5, 14

Ewangelia: Mt 9,14-15

Obłudna pokuta i post

Tak się jakoś w naszym życiu społecznym dziwnie stało, że rozeszły się drogi naszych praktyk religijnych i naszego życia. Bardzo często zdarza się tak, że skądinąd pobożni i praktykujący katolicy, jakby zapominają o Bogu i Jego przykazaniach poza murami kościoła. To rozdwojenie wydaje się być czymś normalnym, bo tak nam usiłowano wmówić w minionym systemie, że sprawy wiary i moralności, to sprawy osobiste, z którymi nie należy się afiszować. Podobnie i dzisiaj postmodernistyczne trendy społeczne i polityczne usiłują za wszelką cenę zepchnąć wiarę na margines życia, do pozycji całkowicie prywatnych, a nawet wstydliwych, szafując oskarżeniami o fanatyzm, fundamentalizm, klerykalizm, lansując nową religię laicyzmu. I my się temu poddajemy, zamykamy wiarę w czterech ścianach kościoła, a poza nim … rządzą prawa rynku, ekonomii, zysku, popytu i podaży, wymagania efektownego sukcesu.

I dzieje się tak, że nasze religijne praktyki, nawet takie jak post i pokuta, nie mają przełożenia na życie codzienne. Bardzo często jest tak, jak ukazuje to pierwsze dzisiejsze czytanie, że „pościmy wśród waśni i sporów”. Albo jak pisze św. Jakub w swoim liście – utrzymujemy, że wierzymy, ale nie widzimy naglących potrzeb żyjącego obok człowieka. (Jk 2:14-17) A wtedy nasza wiara, która nie jest „połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie”. Jak się przed tym bronić, jak nie pozwolić zamknąć wiary w kościelnej zakrystii?

Może warto -szczególnie w okresie Wielkiego Postu- zwrócić uwagę na tę sprawę w naszym życiu Może warto zrewidować naszą postawę wobec najbliższych, wobec ludzi wśród których żyjemy? Na nic post i pokuta, na nic uczestnictwo w drodze krzyżowej czy nabożeństwie Gorzkich Żalów jeśli w praktyce życia codziennego jestem nieuprzejmy, niewyrozumiały, niemiłosierny, egoistyczny, zarozumiały, arogancki. Na nic post i pokuta jeśli nie umiem wybaczać, nie widzę potrzeb drugiego człowieka, jeśli zamykam swoje oczy i serce (1J 3:17; 1J 4:20-21).

Przypomina mi się taka oto krótka anegdota:

Po śmierci pewien człowiek stanął przed Bogiem

Z wielką dumą wyciągnął przed nim swoje ręce i powiedział:

– Panie, zobacz, jak czyste są moje ręce!

Pan Bóg uśmiechnął się do niego i z cieniem smutku powiedział:

– Tak, to prawda, … ale są one również puste, tak jak i twoje serce. To prawda, że nie popełniałeś zła, ale też

nic dobrego nie zrobiłeś.

Nie wystarczy nie czynić zła, nie wystarczy pościć, trzeba jeszcze umieć czynić dobro.

www.kazania.org

www.homilie.org

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu Luty 24, 2012 w bieżące, Komentarze liturgiczne

 

Czwartek po Środzie Popielcowej

kazanie rekolekcyjne -> homilia

homilia

kazanie rekolekcyjne do druku

Liturgia Słowa:

I czytanie: Pwt 30, 15-20

Psalm resp.: Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: Ps 40(39), 5a)

Werset: Mt 4, 17

Ewangelia: Łk 9, 22-25


Krzyż bramą do życia …

Nikogo nie trzeba przekonywać o wartości życia. Jest ono bowiem tą podstawową rzeczywistością która warunkuje wszystko. Wszystko też robimy, aby to życie podtrzymać, udoskonalić, zachować. Gimnastyka, sport, odpoczynek, zdrowe odżywianie, praca, cała nasza aktywność ma ten jeden, zasadniczy cel – rozwijanie, ulepszanie, podtrzymanie życia. Tylko, czy aby nie zapominamy, że nie chodzi przecież jedynie o życie naszego ciała? Można bowiem żyć zewnętrznie tak, jakby wszystko było w najlepszym porządku, a jednocześnie tracić życie, być daleko od Życia, którym jest sam Bóg.

W Apokalipsie Chrystus mówi: „To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga. Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły.” (Ap 3,1) Jakże często tak właśnie jest w moim życiu, że mimo pozorów jestem umarły? Jakże często w całym naszym zabieganiu o poprawę jakości życia zapominamy, że w końcu nie o to chodzi, aby więcej mieć i wygodniej żyć, ale aby żyć w pełni? A czy nie jest przypadkiem i tak, że zabiegając o życie, o jego zachowanie, tracimy je bezsensownie, marnujemy na rzeczy bez znaczenia? (Mt 16:25) „Umysł bez widzenia Boga choruje” – twierdził św. Tomasz z Akwinu. I miał rację, bo bez Absolutnej Perspektywy człowiek kluczy po bezdrożach niedostatecznie oświetlonych blaskiem Prawdy i oddala się od Celu.

Paradoksalna jest logika Ewangelii, która każe nam stracić życie, aby je naprawdę odzyskać. Ale jest tak tylko dlatego, że przykładamy do niej nasze ludzkie miary, że boimy się zaufać Temu, od Kogo „wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce” łącznie z łaską życia (J 1,16). A to przecież On jest źródłem życia, On jest Życiem samym, jest Drogą i Prawdą. On jest prawdziwą drogą życia, On jest Drogą w Prawdzie do Życia wiecznego (J 14,6). A my nie chcemy Mu zaufać, nie chcemy uwierzyć, że tylko On może nam naprawdę dać Życie, którego nikt nam odebrać nie potrafi (J16:22). On proponuje nam jednocześnie krzyż jako bramę do życia. (Mt 16:24). A my wolimy się urządzać po swojemu, zabezpieczać w towarzystwach ubezpieczeniowych, my szukamy naszego własnego sposobu na nieśmiertelność. I być może dlatego stale przegrywamy, tracimy, stale jesteśmy niezadowoleni, zmęczeni, zniechęceni.

Nie bójmy się tej logiki krzyża, bo jak pisze C. K. Norwid w wierszu „Dziecko i krzyż”:

Ojcze mój! Twa łódź

Wprost na most płynie

Maszt uderzy!…wróć…

Lub wszystko zginie…

Patrz! Jaki tam krzyż,

Krzyż niebezpieczny…

Maszt się niesie wzwyż,

Most mu poprzeczny.

Synku! Trwogi zbądź!

To znak zbawienia!

Płyńmy! Bądź co bądź…

Patrz jak się zmienia!

Oto – wszerz i wzwyż

Wszystko toż samo.

Gdzież się podział krzyż?

Stał nam się bramą!

To jest właśnie logika Ewangelii, w której krzyż staje się bramą do Życia.

www.kazania.org

www.homilie.org

***********************************************************************************************************

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu Luty 23, 2012 w bieżące

 

Tagi:

Środa Popielcowa

kazanie rekolekcyjne -> homilia

homilia

kazanie rekolekcyjne do druku

Liturgia Słowa:

I czytanie: Jl 2, 12-18;

Psalm rep.: Ps 51(50), 3-4. 5-6a. 12-13. 14 i 17 (R.: por. 3a);

II czytanie: 2 Kor 5, 20 – 6, 3;

werset: Jl 2, 13;

Ewangelia: Mt 6, 1-6. 16-18

Pokuta i nawrócenie

Środa Popielcowa to doskonała okazja do przypomnienia sobie tego, o czym zazwyczaj nie chcemy lub nie lubimy pamiętać. Nie należy tego jednak rozumieć jako karcenie, lub straszenie, ale raczej jako przypominanie nam o czymś najważniejszym w naszym życiu. Tak w dzisiejszych czytaniach, jak i w całej liturgii pojawiają się dwa elementy: temat nawrócenia i element pokuty. Cały Wielki Post to okres szczególnie tym dwóm tematom poświęcony. A w liturgii Środy Popielcowej wyraża się to nie tylko słowami czytań, ale i formułą jaką kapłan wypowiada posypując nasze głowy popiołem (Joz 7:6; 2Sm 13:19; Est 4:1; Iz 58:5): „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mt 1,15) lub „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” (por Rdz 3,19; Ps 103,14). Przypominają nam te słowa o konieczności ustawicznego, dogłębnego rewidowania naszego życia i pogłębiania naszej wiary, oraz o jego kruchości i skończoności. Być może dlatego dzisiaj Kościół przypomina nam prawdę o skończoności naszego doczesnego życia, aby z tym większą radością oznajmić na zakończenie Wielkiego Postu, że Zmartwychwstanie Chrystusa daje nam szansę na coś o wiele wspanialszego, na życie wieczne (Rz 6:5; J 6:47)?

Zanim jednak dojdziemy do radości Wielkanocnego poranka trzeba abyśmy się nawrócili i naprawdę uwierzyli Panu Życia i Śmierci, Jezusowi Chrystusowi, który ma moc odrodzenia naszych śmiertelnych ciał do życia wiecznego. Tak więc ani Środa Popielcowa, ani Wielki Post nie są czasem żałoby i ponuractwa. Jest raczej czasem realnej i bardzo rzeczowej refleksji nad sobą i czasem przypominania o tym o czym zazwyczaj nie chcemy pamiętać.

Mówienie w dzisiejszych czasach o pokucie i potrzebie nawrócenia nie bardzo jest w modzie, bo czasy współczesne cierpią na duchową krótkowzroczność i oczarowanie doczesnością. Nie dostrzegając wiecznych horyzontów, gloryfikują doraźny sukces i płytkie  szczęście. Stąd tym bardziej trzeba sobie o tym rzypominać, abyśmy nie dali się pochłonąć owej doczesności.. Bo doczesność sama w sobie nie jest złem, ale tylko wtedy, gdy jest mądrze przemieniana w wieczność. I to właśnie proponuje nam Kościół w okresie rozpoczynającego się Wielkiego Postu; jak mądrze przez pokutę i nawrócenie przemieniać to, co nieustannie przemija w tworzywo wieczne.

Pochylając głowę do posypania  popiołem pomyśl właśnie o tym, że oto Chrystus, Który jest także Panem czasu i wieczności powołuje cię właśnie do czegoś większego, do nieśmiertelności.

Komentarz alternatywny

Tyle już razy w moim życiu przeżywałem Środę Popielcową, tyle już razy rozpoczynałem Wielki Post …  I za każdym razem powracające z coraz większą wyrazistością pytanie; „I co się w moim życiu zmieniło?” A nawoływanie Chrystusa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mt 1,15) pozostaje nadal zadaniem do wykonania. Jak trudno jest coś zmienić w życiu, jak trudno jest radykalnie uwierzyć w Ewangelię … Dlaczego? Przecież nie brak mi ani środków, ani możliwości. Przecież nie jestem ateistą, czy nawet kimś religijnie obojętnym. Przecież wewnętrznie jestem przekonany o słuszności Ewangelii, o Prawdzie Dobrej Nowiny, tylko … tylko jakiś marazm już dawno wkradł się w moje życie. Marazm i zniechęcenie, ociężałość i brak dynamizmu. Życie codzienne arogancko wciska się ze swoimi potrzebami i nakazami, ze swoimi ekonomicznymi „prawami” . I tak trudno nabrać dystansu, tak trudno oderwać się -chociaż na chwilę- od konieczności robienia pieniędzy, tak trudno zaryzykować i pójść na całość. Tak trudno w końcu zaufać Chrystusowi, w Którego przecież wierzę! Ale jakoś tak nijako i bez przełożenia na życie. I powracają pełne wyrzutu słowa Chrystusa: „Biada tobie, bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły.” (Mt 11:21)

Każdy Wielki Post, to kolejna okazja do wyrwania się z marazmu i nijakości, do krytycznego spojrzenia na swoje życie, do podjęcia na nowo wysiłku zmiany, nawrócenia, do otrząśnięcia się i rozpoczęcia na nowo. Warto co roku podejmować taki wysiłek, mimo, że nieraz wydaje się nam, że jest on tak nieefektywny, że skutki są tak mało widoczne. Warto, bo może bez tych corocznych małych wstrząsów byłoby jeszcze gorzej? Bo może bez tego corocznego posypania głowy popiołem zapomniałbym w ogóle, że prochem jestem i wpadłbym w pychę nie do uniesienia? A nie ma nic gorszego dla człowieka niż pełne pychy przekonanie, że się jest doskonałym i że już nic nie należy zmieniać.

Stefan Świeżawski pisał – „naprawdę wolny jest człowiek, w którym może się rozwijać pełne życie duchowe, przyrodzone i nadprzyrodzone, nie natrafiając na przeróżne opory rozlicznych braków, a zwłaszcza grzechu”. Uwolnić się od rozlicznych spętań, jakie nawarstwiały się całymi miesiącami w naszym życiu, żeby swobodnie zbliżać się do Boga, wzmacniać miłujące więzi że Stwórcą, to podstawowy cel Wielkiego Postu.

Znak pokuty i nawrócenia

Posypanie głowy popiołem na początku Wielkiego Postu jest jedynie zewnętrznym znakiem, symbolem czegoś znacznie głębszego, co musi się dokonać w naszych sercach, w naszym życiu. W pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii prorok Joel mówi w sposób bardzo klarowny i zdecydowany: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!” Słowa te są wołaniem samego Boga, Który nie oczekuje od nas pustych aczkolwiek wzruszających symboli, ale rzeczywistego nawrócenia i zmiany życia. Do tego samego nawołuje w dzisiejszej Ewangelii sam Zbawiciel mówiąc: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli …”. Tego rodzaju bowiem -zewnętrzne tylko- postępowanie i przestrzeganie postu jest obłudą i hipokryzją. Ileż to razy w naszym codziennym życiu zżymamy się i denerwujemy dwulicowością i zakłamaniem innych? Ileż to razy mierzi nas i drażni nieszczerość i udawanie, fałszywa pobożność i faryzeizm? Czy nie jesteśmy zmęczeni tego rodzaju udawaniem? A gdybym tak przyjrzał się uczciwie mojemu własnemu postępowaniu, gdybym miał odwagę zobaczyć jak bardzo ja sam jestem zakłamany i nieszczery, jak daleko mi do prawdziwego nawrócenia … ? Ten -niestety bolesny- proces uczciwej autokrytyki jest konieczny i to nie tylko na początku Wielkiego Postu. Jest on konieczny, a nawet nieodzowny w całym moim życiu. Wielki Post jest jedynie okazją do uświadomienia mi tego w sposób bardzo bezpośredni i dosadny. Na nic posypanie głowy popiołem, na nic fałszywe i obłudne udawanie, jeśli na co dzień nie jestem w stanie rewidować i naprawiać swojego postępowania,jeśli ustawicznie udowadniam sobie i innym, że jestem nieomylny, doskonały, godny powszechnego podziwu i nigdy się nie mylę.

Gest posypania głowy popiołem nie ma mnie upokorzyć, ale przypomnieć mi podstawową prawdę, że są w moim życiu obszary pychy i samouwielbienia, gdzie tyranizuję innych -żyjących ze mną i wokół mnie- ludzi moją zarozumiałością i pewnością siebie, moją rzekomą nieomylnością i arogancją. Myślę, że oprócz przyjęcia popiołu na nasze głowy w Środę Popielcową powinniśmy zrobić jeszcze jedną bardzo użyteczną i przydatną rzecz, a mianowicie spojrzeć krytycznie w lustro. Zazwyczaj patrzymy w lustro aby się upewnić jaki to jestem dobry(a),piękny(a) szlachetny(a) i godny(a) podziwu. Czasami patrzymy w lustro aby zobaczyć ile zmarszczek lub siwych włosów nam przybyło. Czy jednak stać mnie na to, aby spojrzeć w lustro krytycznie i dostrzec tam moje prawdziwe oblicze: nie takie znowu piękne i godne podziwu? Czy stać mnie na to aby wyciągnąć z tego krytycznego samo-oglądu jakieś konkretne wnioski?

A te konkretne wnioski to nic innego, jak nawrócenie i odmiana życia.

Słowa wypowiadane w czasie posypania głów popiołem przypominają mi bowiem o dwóch rzeczach, o których zazwyczaj pamiętać nie chcę: „pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz” oraz „nawróć się i uwierz w Ewangelię”. Wielki Post to nie tylko zewnętrzne znaki i symbole, to nie tylko Nabożeństwo Gorzkich Żalów, czy Drogi Krzyżowej, to nie tylko ograniczenia w spożywaniu pokarmów czy rekolekcje parafialne, to także uczciwa Spowiedź, żal za grzechy i prawdziwe, dogłębne nawrócenie.

Tego życzmy sobie wzajemnie u progu kolejnego Wielkiego Postu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Luty 22, 2012 w bieżące

 

Tagi:

 
%d blogerów lubi to: