RSS

Archiwum autora: komory

Informacje o komory

Absolutely not important

środa V tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie rekolekcyjne do druku

Liturgia Słowa:

I czytanie: Dn 3, 14-20. 91-92. 95

Psalm resp.: Dn 3, 52. 53-54. 55-56

werset: J 3, 16

Ewangelia: J 8, 31-42

 

prawda, która wyzwala …

Trzej młodzieńcy z księgi Daniela, niewolnicy na dworze króla Nabuchodonozora na pewno poznali prawdę i prawdzie tej zdecydowali się służyć. Mimo, że faktycznie byli niewolnikami, w rzeczywistości prawda o Bogu Jedynym, którą poznali, wyzwoliła ich od strachu i pozwoliła sprzeciwić się królowi. Uratowała ich także od śmierci w piecu ognistym. Jest to niewątpliwie obraz człowieka znajdującego się w niewoli grzechu, który poznawszy wyzwalającą moc prawdy jest w stanie przeciwstawić się zniewoleniu, jakie niesie ze sobą grzech. Ową Prawdą ostateczną, która może nas z tej niewoli wyzwolić jest Syn Boży, Jezus Chrystus (J 14:6)

Niewolnik jest zastraszony i nie widzi wyzwalającej mocy prawdy. Niewolnik nie jest synem i nie widzi w Bogu – Ojca. Niewolnik postępuje drogą niewolnika i jest posłuszny temu, co go zniewala. Człowiek wolny, dziecko Boże zna prawdę i umie się sprzeciwić zniewalającej mocy grzechu, umie powiedzieć nie, tam gdzie należy, bo wie, ze za nim stoi Bóg, który jest Ojcem wyzwalającej Prawdy. Tenże Bóg, Ojciec Prawdy, Który potrafił wyprowadzić Izraela z niewoli egipskiej (Wj 6:6 ; 13:14), a młodzieńców uratować z pieca ognistego zesłał swego Syna, aby nas wyzwolić z niewoli grzechu (Rz 6:6 ; 1J 1:7), abyśmy mogli uczestniczyć w wolności dzieci Bożych (Rz 8:21 ; Gal 5:1).

Zastanawiający jest jednak fakt, że w naszych czasach przeważa mentalność niewolnika, który nie tylko że nie widzi swojego zniewolenia, ale nawet z przyjemnością się tej niewoli poddaje. Odrzuca on Prawdę – Jezusa Chrystusa, a nawet -co więcej- przewrotnie nazywa właśnie tę Prawdę zniewoleniem. Jakże bowiem inaczej nazwać, jak określić, to co dzieje się we współczesnych, bogatych i tak bardzo zdegenerowanych społeczeństwach zachodu? Aborcja, eutanazja, homoseksualizm, pornografia, narkomania, gwałt … to przecież tylko inne nazwy zniewolenia, któremu niemalże z rozkoszą oddaje się współczesny człowiek.

Czy i my poddamy się owej mentalności niewolnika?

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 19 marca, 2013 w bieżące

 

wtorek V tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie rekolekcyjne do druku

->   homilia

 

Liturgia Słowa:

I czytanie: Lb 21,4-9

Psalm resp.: Ps 102(101), 2-3. 16-18. 19-21 (R.: por. 2)

werset: Ziarnem jest słowo Boże, siewcą zaś Chrystus; każdy, kto Go znajdzie, będzie trwał na wieki

Ewangelia: J 8, 21-30

ciągłość dzieła zbawienia …

Jezus dwukrotnie w Ewangelii św. Jana odwołuje się do miedzianego węża sporządzonego przez Mojżesza na pustyni (J 3:14-15 i 8:28). Obraz ten -z księgi Liczb- jest jedynie zapowiedzią innego wywyższenia, które ma przynieść całemu światu zbawienie. Możemy być nieco zaszokowani obrazem węża, który kojarzy nam się raczej z grzechem pierworodnym w raju. Może nas też zastanawiać samo sformułowanie: „wywyższenie Syna Człowieczego”, bo cóż to za wywyższenie na krzyżu? Ale Chrystus świadomie odwołuje się do tych obrazów biblijnych w rozmowie z Żydami, aby pokazać ciągłość dzieła zbawienia, aby uwierzytelnić swoje posłannictwo i swoją misję. Ostatecznym argumentem, który skłonił wielu Żydów do uwierzenia w Niego było użycie świętego Imienia Bożego: „JESTEM, KTORY JESTEM – Yahve” (Wj 3:14) W ten sposób wskazuje On ostatecznie na swoje Boskie pochodzenie i na źródło swojej nauki, ale także na konieczność uwierzenia w Niego. Żydzi mają oto przed sobą tegoż samego Boga, Który wybrał Abrahama na ojca narodów, Który objawił się Mojżeszowi, Który działał w długiej historii Izraela, a Który „gdy nadeszła pełnia czasów” zdecydował się objawić jako Człowiek (Ga 4:4).

Dlatego też Chrystus używa obrazów biblijnych, aby niejako zamknąć koło historii. To wąż na drzewie rajskim zwiódł człowieka (Rdz 3:1-7), wąż wywyższony przez Mojżesza ratował Izraelitów przed śmiercią i ostatecznie na drzewie krzyża dokonuje się zbawienie świata (jak śpiewać będziemy w Wielki Piątek w czasie adoracji). Na drzewie krzyża zostaje pokonany „starodawny wąż”, nieprzyjaciel człowieka. Ta głęboka powracająca przez całe tysiąclecia symbolika, miała na pewno głębsze znaczenie i była bliższa Żydom, z którymi dyskutuje Jezus. Dlaczego więc nie przyjęli Mesjasza? Zabrakło im wiary, bo tylko wiara w Tego, Który dał się wywyższyć ratuje przed śmiercią i daje życie wieczne.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 18 marca, 2013 w bieżące

 

19.03. św. Józefa – Oblubieńca N.M.P.

-> homilia

-> alternatywne homilie

 

2Sm 7,4-5a.12-14a.16

Lecz tej samej nocy Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi:  Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem,  Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.

lub

Rz 4,13.16-18.22

Albowiem nie od [wypełnienia] Prawa została uzależniona obietnica dana Abrahamowi i jego potomstwu, że będzie dziedzicem świata, ale od usprawiedliwienia z wiary. I stąd to dziedzictwo zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała nienaruszona dla całego potomstwa, nie tylko dla potomstwa opierającego się na Prawie, ale i dla tego, które ma wiarę Abrahama. On to jest ojcem nas wszystkich – jak jest napisane: Uczyniłem cię ojcem wielu narodów – przed obliczem Boga. Jemu on uwierzył jako Temu, który ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia. On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość.

Mt 1,16.18-21.24a

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański

lub

Łk 2,41-51a

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

Homilia

Czy św. Józef jest postacią bezbarwną?

Człowiek cichy i spokojny, nie zabiegający o własną chwałę, sprawiedliwy i roztropny, usuwający się niejako w cień, dbający o rodzinę i dom nie jest dzisiaj w modzie, nie ma siły przebicia, ani nie jest idolem współczesnego świata. Amerykańskie i (nie tylko) filmy wytworzyły mit supermana, przystojniaka, cwaniaka, człowieka sukcesu, mężczyzny roku itd. W tej powodzi współczesnych idoli postać św. Józefa staje się szara i bezbarwna, a nawet nijaka, tym bardziej, że Ewangelia tak mało nam o Nim mówi. A przecież to sam Bóg wybrał takiego właśnie „nieciekawego” mężczyznę na Opiekuna Jezusa Chrystusa i Jego Matki Maryi. Coś w tym musi być.

Kiedyś imię to było bardzo popularne. Św. Józef był patronem wielu chłopców i mężczyzn. Dzisiaj mamy raczej inne mody. A cechy św. Józefa są tak trudne do znalezienia wśród współczesnych mężczyzn. Uczciwość, pracowitość, rzetelność, czystość, szacunek, oddanie rodzinie, prawość, poczucie obowiązku, pokora zostały zastąpione w wielu wypadkach cwaniactwem, efektownością, przebiegłością, sprytem, fizyczną siłą … Czy jest jeszcze we współczesnym świecie miejsce dla ludzi, którzy próbują realizować w swoim życiu wzorzec Patrona dnia dzisiejszego?

Mężczyźni wstydzą się być uczciwi i rzetelni, wstydzą się kiedy nie przylegają do kanonów współczesnego silnego i wysportowanego „macho”, albo wypielęgnowanego i przystojnego gogusia, pachnącego denimem lub innym old spice’m. A przecież wszyscy wiemy, że dziewczyny podkochują się w idolach, ale na męża i ojca, na twórcę rodziny i kogoś, kto będzie odpowiadał za ich dom wybierają raczej mężczyzn uczciwych i solidnych. Tylko, że tych chyba coraz mniej we współczesnym przereklamowanym świecie.

Św. Józefie ciężko pracujący, cichy i pokorny, odważny w codzienności życia … módl się za naszymi ziemskimi ojcami …

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 18 marca, 2013 w bieżące

 

poniedziałek V tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie rekolekcyjne do druku

Liturgia Słowa:

I czytanie: Dn 13, 41-62

Psalm resp.: Ps 23(22), 1-2ab. 2c-3. 4. 5. 6 (R.: por. 4ab)

werset: Ez 33, 11

Ewangelia: J 8, 1-11

 

przewrotność naszych wyroków …

Tak w czytaniu z księgi Daniela, jak i w dzisiejszej Ewangelii, aż uderzająca jest przewrotność i zaślepienie mężczyzn, oskarżycieli, którzy sami nie będąc bez grzechu z taką łatwością i perfidią oskarżają kobietę.

Niestety jest to coś bardzo „normalnego” także w naszych czasach przesyconych pornografią i nastawionych na używanie i zaspokajanie cielesnych potrzeb. Ale jest w tych czytaniach coś więcej. Słuchając opowieści o niesłusznie skazanej Zuzannie i o kobiecie, którą przyprowadzono do Jezusa, rodzi się we mnie smutna refleksja: „jakże łatwo ferujemy wyroki, jak bardzo łatwo potępiamy, osądzamy, skazujemy … nawet w sprawach tak jednoznacznych i ewidentnych jak ta z dzisiejszej Ewangelii? A Chrystus -pochylony nad grzesznikiem- pisze coś palcem po ziemi … A może wypisuje twoje grzechy, człowieku sprawiedliwy i tak łatwo oskarżający i potępiający innych? A może chce ci pokazać, że i ty przyczyniłeś się do grzechów tej kobiety, tylko sprytnie zakamuflowałeś swój udział? A może przypomina ci, że to On jest jedynym sprawiedliwym bez grzechu, jedynym sędzią i  tylko On ma prawo rzucić kamień? I nie rzuca! Czemuż więc ty … miałbyś być bardziej sprawiedliwy niż sam Bóg?

Jakże łatwo w sposób przewrotny i niemal perwersyjny wydajemy wyroki …

A On jest bogaty w miłosierdzie (Ps 103:8; Jr 3:12; Dn 9:9; Jl 2:13; Mdr 15:1; Ef 2:4) i widzi obolałe serce człowieka i nie chce śmierci grzesznika, który żałuje … (Ez 33:11; Łk 15:7), ale aby się nawrócił i żył (Ez 18:23).

Oczywiście, że nie możesz przyklaskiwać złu, ale nie potępiaj człowieka! Nie skazuj go tak jednoznacznie, bo możesz się  mylić … i oskarżyciel stanie się oskarżonym, i uczynią ci według miary nieprawości twojej.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 17 marca, 2013 w bieżące

 

V Niedziela Wielkiego Postu

->  kazanie rekolekcyjne

->  kazanie do druku

->  kazanie pasyjne

->   homilie

Liturgia Słowa:

I czytanie: Iz 43,16-21

Psalm resp.: Ps 126, 1-2a. 2b-3. 4-5. 6 (R.: 3)

II czytanie: Flp 3,8-14

Werset: Jl 2,12-13

Ewangelia: J 8,1-11

kto jest bez grzechu  …

W ubiegłą niedzielę marnotrawny syn sam stwierdził : „Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem.” Dzisiaj grzeszną kobietę przyprowadzają inni, niejako na siłę. A Jezus -o zgrozo!!!- zamiast ją przykładnie i „politycznie poprawnie” napiętnować, wypomina grzechy tym, którzy ją przyprowadzili. A jej samej przebacza. Nie, nie uznaje jej za niewinną, nie lekceważy jej grzechów, nie pomniejsza ich, ani nie mówi eufemicznie, że jej grzechy są tylko psychologicznymi słabostkami, nie twierdzi, że tak można żyć, bo inni -jak np. jej oskarżyciele- robią gorsze rzeczy. On ją od grzechu uwalnia przebaczeniem. Pytanie zadane oskarżycielom: „Kto z was jest bez grzechu?” jest pytaniem zadanym każdemu z nas. A jednocześnie przywodzi na pamięć słowa św. Jana: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki.” (1J 1:9-10)

Trzeba wiele odwagi, a zarazem i pokory, by umieć rozpoznać i uznać swoje grzechy. Sakrament Pokuty nie jest masochistycznym samoudręczeniem, ale być może jest jedynym miejscem gdzie staję nago w całej -nieraz bardzo żenującej- prawdzie o sobie. Nieraz latami całymi żyję w zakłamaniu i przekonaniu, że nie mam grzechów, że mój stan nie jest poważny, że to co robię jest w pełni usprawiedliwione okolicznościami i koniecznością życiową. A w rzeczywistości jestem na dnie. Czasami nawet łatwo i z wewnętrzną satysfakcją oskarżam i potępiam innych, byle tylko samemu zatuszować swoje świństwa. I trzeba aby rzeczywiście Chrystus wypisał mi palcem „czarno na białym” moje grzechy.

Ale warto też zauważyć, że spośród wszystkich grzeszników, którzy się dookoła Jezusa zebrali, tylko ona jedna, kobieta cudzołożna odeszła usprawiedliwiona. Inni -mimo, że Chrystus wykazał im ich grzeszność- nie skorzystali z łaski nawrócenia …

Smutne. … A ty?

Można także wybrać następujący formularz mszalny z V Niedzieli Wielkiego Postu roku A

Liturgia Słowa:

I czytanie: Ez 37, 12-14

Psalm resp.: Ps 130(129), 1-2. 3-4. 5-7a. 7bc-8 (R.: por. 7)

II czytanie: Rz 8, 8-11

Werset: J 11, 25a. 26

Ewangelia: J 11, 1-45

oto otwieram wasze groby …

Proroctwo Ezechiela spełnia się w sposób dosłowny w dzisiejszej Ewangelii, kiedy Jezus każe wyjść z grobu Łazarzowi. Ale jest to nadal tylko zapowiedź tego, co ma się dokonać przy końcu czasów, kiedy wszystkie groby zostaną otwarte i Chrystus „przywróci do życia nasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w nas Ducha” (Rz 8:11). Wizja proroka Ezechiela spełnia się ostatecznie w Apokaliptycznej wizji nowego Jeruzalem, (Ap 7:4-10; 14:1-5; 20:12-15), gdzie niezliczone tłumy tych, którzy powstali z martwych i których groby zostały otwarte oddają hołd Bogu w liturgii Nowej Jerozolimy.

Ciało, które prowadzi do śmierci (Rz 7:24) i duch, który ożywia (J 6:63) to dwa bieguny pomiędzy którymi rozpięty jest sens dzisiejszych czytań. Jest to zarazem przesłanie całego Wielkiego Postu, w czasie którego mamy dostrzec tę właśnie głęboką prawdę, że -jak mówi św. Paweł (Rz 8:5-6)- ci, „którzy żyją według ciała dążą do tego co chce ciało, a ciało prowadzi do śmierci”, dążność zaś Ducha prowadzi do życia i pokoju. A Chrystus, który jest Panem życia i śmierci ma moc przywrócić nam utracone przez grzech życie wieczne o ile tylko pozwolimy działać w nas Duchowi i uwierzymy Chrystusowi, że On jest Zwycięzcą śmierci. I to właśnie zapowiada Jezus w Ewangelii zwracając się do Marty przy grobie jej brata.

To napięcie między ciałem i jego pragnieniami, a duchem pojawia się zresztą dosyć często na kartach Pisma Świętego (Pwt 11:26; Mt 26:41; Gal 5:17), a w sposób bardzo dramatyczny pisze o tym św. Paweł, wołając z bólem: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku śmierci?” i udziela jednocześnie odpowiedzi: „Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (Rz 7:24). Bo to Jezus Chrystus jest zmartwychwstaniem i życiem (J 14:6), wyzwalającym od śmierci.

Warto więc być może zadać sobie pytanie: A ja żyję według ciała, które prowadzi do śmierci, czy według ducha, który ożywia?

V Niedziela Wielkiego Postu – A

Ez 37:12-14

Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam – wyrocznia Pana Boga.

Rz 8:8-11

A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

J 11:1-45

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą.

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?

Jezus im odpowiedział: Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła. To powiedział, a następnie rzekł do nich: Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić. Uczniowie rzekli do Niego: Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.

Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga.

Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie.

Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym.

Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?

Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat.

Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: Nauczyciel jest i woła cię. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.

A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.

Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli?

Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował!

Niektórzy z nich powiedzieli: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?

A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień.

Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.

To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!

I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

Łazarzu, wyjdź z grobu

Czasami zastanawiam się czy i ja nie jestem jak Łazarz, od wielu dni, a może miesięcy czy nawet lat będący już w grobie, cuchnący i martwy? Czy nie przywaliłem swego grobu wielkim kamieniem obojętności i ironii, drwiny i cwaniactwa? A może do mnie odnoszą się też słowa Jezusa: „Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, bo widzi światło … Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, bo brak mu światła.” A ja, czy chodzę za dnia, czy raczej wolę noc i ciemność? „Łazarzu, wyjdź z grobu!” – człowieku obudź się! Chodź w światłości dnia, a nie potkniesz się! Nie kombinuj i nie oszukuj samego siebie, bo może ci się tylko wydaje,  że jesteś żyjący i że dobrze się masz, a w rzeczywistości jesteś już trupem błąkającym się po bezdrożach i manowcach świata zmarłych. Może samego siebie i innych próbujesz tylko łudzić i mamić pozorami i maskami życia i dobrobytu, a w rzeczywistości jesteś tylko marionetką pociąganą za sznureczki swoich przyzwyczajeń, nałogów, grzechów i drobnych układzików?

Łazarzu, do ciebie mówię wyjdź z grobu i ożyj !!!!!” Przejrzyj na oczy i zobacz światło dnia, nie daj się mamić ułudom bogactwa, doczesnych uciech i przemijających sukcesów. To wszystko jest tylko złudzeniem, które prędzej czy później mija i pryska, jak bańka mydlana. Wydaje ci się, że żyjesz, wydaje ci się, że powodzi ci się dobrze i że możesz być z siebie zadowolony. Ale czy na pewno żyjesz? A może jednak jesteś w grobie i trzeba abyś usłyszał głos Chrystusa wołającego z mocą: „Łazarzu ! wyjdź z grobu !

Panie Jezu Chryste , Ty jesteś Panem życia i śmierci.

Nie pozwól mi abym był żywym trupem, ….

 

Homilia alternatywna

oto otwieram wasze groby …

Proroctwo Ezechiela spełnia się w sposób dosłowny w dzisiejszej Ewangelii, kiedy Jezus każe wyjść z grobu Łazarzowi. Ale jest to nadal tylko zapowiedź tego, co ma się dokonać przy końcu czasów, kiedy wszystkie groby zostaną otwarte i Chrystus „przywróci do życia nasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w nas Ducha” (Rz 8:11). Wizja proroka Ezechiela spełnia się ostatecznie w Apokaliptycznej wizji nowego Jeruzalem, (Ap 7:4-10; 14:1-5; 20:12-15), gdzie niezliczone tłumy tych, którzy powstali z martwych i których groby zostały otwarte oddają hołd Bogu w liturgii Nowej Jerozolimy.

Ciało, które prowadzi do śmierci (Rz 7:24) i duch, który ożywia (J 6:63) to dwa bieguny pomiędzy którymi rozpięty jest sens dzisiejszych czytań. Jest to zarazem przesłanie całego Wielkiego Postu, w czasie którego mamy dostrzec tę właśnie głęboką prawdę, że -jak mówi św. Paweł (Rz 8:5-6)- ci, „którzy żyją według ciała dążą do tego co chce ciało, a ciało prowadzi do śmierci”, dążność zaś Ducha prowadzi do życia i pokoju. A Chrystus, który jest Panem życia i śmierci ma moc przywrócić nam utracone przez grzech życie wieczne o ile tylko pozwolimy działać w nas Duchowi i uwierzymy Chrystusowi, że On jest Zwycięzcą śmierci. I to właśnie zapowiada Jezus w Ewangelii zwracając się do Marty przy grobie jej brata.

To napięcie między ciałem i jego pragnieniami, a duchem pojawia się zresztą dosyć często na kartach Pisma Świętego (Pwt 11:26; Mt 26:41; Gal 5:17), a w sposób bardzo dramatyczny pisze o tym św. Paweł, wołając z bólem: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku śmierci?” i udziela jednocześnie odpowiedzi: „Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego”(Rz 7:24). Bo to Jezus Chrystus jest zmartwychwstaniem i życiem (J 14:6), wyzwalającym od śmierci.

Warto więc być może zadać sobie pytanie: „A ja żyję według ciała, które prowadzi do śmierci, czy według ducha, który ożywia?

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 16 marca, 2013 w bieżące

 

sobota IV tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie do druku

->    homilie

 

Liturgia Słowa:

I czytanie: Jr 11, 18-20

Psalm resp.: Ps 7, 2-3. 9bc-10. 11-12 (R.: por. 2a)

werset: J 3, 16

Ewangelia: J 7, 40-53

potępiony bez wyroku …

Od księgi Wyjścia (Wj 12) i czterech pieśni o Ebed (Słudze) Jahwe u Izajasza (Iz 42:1-3; 49:1-6; 50:4-11 52:13-53:12), poprzez Jeremiasza (Jr 11:19), aż do Jana Chrzciciela (J 1:29) pojawia się w Piśmie świętym symbol niewinnego baranka, prowadzonego na rzeź dla zbawienia ludu. Cała tradycja Kościoła i egzegeza biblijna widzi w tym symbolu zapowiedź Jezusa Chrystusa, który jak niewinny baranek został wydany na śmierć. Obraz ten jest jednak o wiele szerszy. Bo kiedy Pismo święte mówi: „On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”. (Mt 8:17; Iz 53:4-5) to można w tym obrazie także widzieć tych wszystkich, z którymi Chrystus się utożsamia, a którzy jak On niewinnie skazani, bez wyroku i bez sądu, zostali straceni, potępieni, szykanowani, represjonowani, wyrzuceni na margines (Mt 25:40 i 45). On rzeczywiście wziął na siebie cierpienia nas wszystkich, a szczególnie tych najsłabszych. Obraz więc niewinnego baranka, to także obraz i tych, którzy w naszych czasach cierpią prześladowanie i represje, tych o których Papież Jan Paweł II mówił, że jest „głosem tych, którzy głosu nie mają”.

Niestety ustawicznie jest bowiem tak, że ludzkie prawo i to stanowione, i to nie stanowione – zwyczajowe, i umowne, bardzo często nadal potępia tych, którzy bronić się nie mogą. A jakże często my sami ferujemy takie jednoznaczne wyroki, oparte jedynie na pomówieniach, plotkach i oszczerstwach? Jak często knujemy, spiskujemy, oskarżamy, obmawiamy bez wysłuchania racji drugiej strony? Jak często tych, którzy -jak Nikodem- próbują bronić oczernianych i obmawianych zbywamy złością i pogróżkami? Czyżbyśmy zapomnieli, że postępując w ten sposób potępiamy Chrystusa obecnego w tych „pozbawionych głosu”? A przecież „Pan weźmie ich w obronę” (Łk 18:7-8), bo zazwyczaj potępiają ci, którzy „ufają, że są sprawiedliwi, a innymi gardzą” (Łk 18:9).

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 15 marca, 2013 w bieżące

 

piątek IV tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie do druku

->    Droga Krzyżowa

->    homilie

 

 

Liturgia Słowa:

I czytanie: Mdr 2, 1a. 12-22

Psalm resp.: Ps 34(33), 17-18. 19-20. 21 i 23 (R.: por. 19a)

werset: J 6, 63b. 68b

Ewangelia: J 7, 1-2. 10. 25-30

najważniejsze wydarzenia …

W naszej wędrówce przez Wielki Post zbliżamy się coraz bardziej do Wielkiego Tygodnia, Tygodnia Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego. Za dwa tygodnie Wielki Piątek, dzień w którym umarł Chrystus. Przed nami rysują się coraz wyraziściej największe wydarzenia w historii ludzkości. I z jednej strony podświadomie wyczuwamy wielkość i ważność tych wydarzeń, a z drugiej strony wolelibyśmy o nich nie myśleć, unikamy myślenia o tym, spychamy je na margines naszego życia. Jezus przemawia do nas bardziej, kiedy uzdrawia (Mk 5:22nn), kiedy ucisza burzę na morzu (Mk 4:39), kiedy wyrzuca złe duchy (Łk 4:35), kiedy jest wielki i potężny, miłosierny i wspaniały. Jest jednak trudny do zrozumienia i do zaakceptowania, kiedy mówi o swojej męce i śmierci, kiedy pokazuje, że droga do domu Ojca wiedzie przez Kalwarię (Mt 16:22), przez cierpienie i samounicestwienie (Mt16:24; Mk 8:34). A czasami jest niewygodny bo wprost sprzeciwia się naszym interesom, wypomina błędy i nieuczciwość naszego życia (Mt 23:26). I tutaj napotykamy na niekonsekwencję, na rozdwojenie.

Jesteśmy przy Nim i odpowiada nam, kiedy nie wymaga od nas zmian w naszym życiu i nic nie oczekuje. Ale Jego Męka i Śmierć są jakieś takie niesmaczne, Jego wymagania nieżyciowe, Jego przykazania ograniczające i niewygodne. Tego rodzaju ambiwalentny stosunek i niekonsekwencja powodują, że tak na dobrą sprawę jesteśmy tylko połowicznie uczniami Chrystusa, tylko częściowo zaangażowani w życie z wiary, tylko „w niedzielę i od święta” wierzący, a na co dzień i tak myślimy i działamy po swojemu. Jest to widoczne szczególnie w sytuacjach trudnych, sprawdzających głębię i wartość naszego zaangażowania po stronie Chrystusa cierpiącego i poniżonego. Wtedy wielu odchodzi, wielu Go porzuca, wielu wątpi w Niego (J 6:66). Jesteśmy jak Piotr, który wprawdzie deklaruje: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6:68)), ale w Wielki Piątek ze strachem trzykrotnie powtarza: „Nie znam tego człowieka” (Mt 26:69-74). Obyśmy jednak również jak Piotr umieli w końcu wyznać: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21:17)

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 14 marca, 2013 w bieżące

 

czwartek IV tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie rekolekcjne do druku

->    homilie

Liturgia Słowa:

I czytanie: Wj 32, 7-14

Psalm resp.: Ps 106(105), 19-20. 21-22. 23 (R.: por. 4a)

werset: Ez 18,31

Ewangelia: J 5, 31-47

nawrócenie serca …

Jest rzeczą co najmniej zastanawiającą, że jedyną grupą ludzi, z którymi Jezus ma ustawiczny problem w całej swej działalności są kapłani, faryzeusze i uczeni w Piśmie (Mt 9:34 nn; Mk 7:1 nn; 8:11 nn; Łk 5:21 nn itd.), a więc ci, którzy powinni niejako ex professo rozpoznać w Nim Mesjasza, bo mają ku temu wszystkie dane i wskazówki. Czy jest to jakaś specyficzna cecha Izraelitów, którzy od samego początku są ludem „o twardym karku” (Ps 94:10), o czym wspomina także pierwsze dzisiejsze czytanie, czy też może „ułomność” tych, którym wydaje się, że są blisko Boga i mają na Niego monopol?

A może jest to ogólnoludzka cecha wynikająca po prostu z pychy i zarozumiałości oraz z faktu, że człowiek zbyt szybko i zbyt łatwo przyjmuje za pewnik to, co jest dla niego wygodne i to co służy jego interesom? Tego rodzaju postawa, zatwardziałości serca jest niestety widoczna i dzisiaj. Człowiek nie chce się nawrócić, nie chce uznać Bożych argumentów, nie chce przyjść do Chrystusa, aby mieć życie wieczne, bo wystarczy mu to doczesne, dobrze urządzone. Bóg oczekuje od nas ustawicznego odrzucania siebie (Mt 16:24) i podążania za Nim, nawet wtedy, gdy wydaje nam się to absurdalne i pozbawione sensu. I to jest chyba najtrudniejsze i najbardziej wymagające oczekiwanie ze strony Boga. Nasz dobrze urządzony i zagospodarowany świat wydaje nam się tak swojski, jak Egipt dla Izraelitów błądzących po pustyni, tak zrozumiały, jak Tora dla faryzeuszów i oto mamy go opuścić i porzucić, aby udać się w nieznane jak Abram (Rdz 12:1 nn). A przecież wiemy doskonale, że dobrobyt i samozadowolenie równoznaczne jest ze stagnacją i obumieraniem. Przed tym właśnie chce nas chronić Chrystus. Przed skostnieniem i samozadowoleniem, przed pewnością opartą na naszych przekonaniach i naszych kalkulacjach. Chce nam -w zamian- ofiarować inny pokój i inną pewność, opartą na całkowitym zaufaniu Bogu samemu (J 14:27). Chce stworzyć w nas nowe serce i nowego ducha (Ez 11:19) poddanego i uległego jedynie Bogu. Do tego bowiem ostatecznie sprowadza się całe Jego nauczanie i Dobra Nowina. Do tego mają nas prowadzić Jego słowa i czyny, których dokonał w czasie swego ziemskiego życia.

Ale to wymaga od człowieka pewnej fundamentalnej odwagi, na którą tak często nas po prostu nie stać.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 13 marca, 2013 w bieżące

 

środa IV tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie rekolekcyjne do druku

->   misjonarze intelektu

->   życie w stylu dowolnym I

->   życie w satylu dowolnym II

->    homilie

Liturgia Słowa:

I czytanie: Iz 49, 8-15

Psalm resp.: Ps 145(144), 8-9. 13cd-14. 17-18 (R.: por. 8a)

werset: J 11, 25a. 26

Ewangelia: J 5, 17-30

Chrystus Syn Boży – Człowiek

Jezus Chrystus jest na pewno Synem Bożym, jest na pewno objawieniem się Boga człowiekowi (Kol 1:19), jest najdoskonalszym obrazem niewidzialnego Boga (Kol 1:15-20), ale też z drugiej strony jest doskonałym człowiekiem, jest drugim Adamem (1 Kor 15:22). W Nim Bóg ukochał całą ludzkość i w Nim mamy przystęp do Ojca (Ef 2:18). On po to stał się człowiekiem, aby Boga nam objawić ale też, aby nas do Boga na powrót doprowadzić (2 Kor 5:19), aby przywrócić nam utracone życie wieczne. Ta dwojaka funkcja Chrystusa jest tak komplementarna, że trudno nam niejednokrotnie o tym mówić, a i trudno to zrozumieć. Wynikają z tego jednak dla nas – ludzi, bardzo konkretne konsekwencje. Nie mogę inaczej spodobać się Bogu, jak tylko udoskonalając w sobie obraz Chrystusa (Rz 8:29; 2Kor 5:17), jak tylko upodobniając się w moim człowieczeństwie do najdoskonalszego Człowieka, jakim jest Jezus Chrystus. Tylko w Nim, przez Niego i z Nim mogę na powrót odzyskać utracone dziecięctwo Boże. (Kol 1:16) W Nim Bóg objawia się człowiekowi na sposób w pełni ludzki, ale też w Nim człowiek zmartwychwstaje do życia wiecznego. On, jako najdoskonalszy Człowiek staje się dla mnie jedynym Pośrednikiem (1Tm 2:5), jedyną Prawdą i Drogą do Ojca (J 14:6). On przez swoje absolutne posłuszeństwo woli Ojca, zadość czyni za moje grzechy i tym samym otwiera mi drogę do Boga (Rz 5:19). Człowiek sam z siebie i o własnych siłach nie jest zdolny do Boga powrócić i dlatego sam Bóg w Osobie swego Syna stał się Człowiekiem, aby nas do siebie doprowadzić. (Kol 1:20; Hbr 1:1-5,) To są ogromne, niesamowicie głębokie prawdy, które sam muszę uczynić najbardziej moimi, wewnętrznymi, przemieniającymi moje życie. Ma się ono stać „uchrystusowione”. Bo Bóg nie zapomina o żadnym ze swoich dzieci, bo żadnemu nie odmawia swojej miłości.

Każdy z nas nosi w sobie obraz Syna Bożego (1 Kor 15:49) i w każdym z nas, także we mnie Bóg miłuje swego Syna, o tyle, o ile jestem do Niego podobny. O tyle, o ile odtwarzam w sobie zamazany grzechami obraz dziecka Bożego, o ile słucham głosu Syna Bożego. Stąd Ojcowie Kościoła nazywali chrześcijan (wierzących) Christoforos – noszący Chrystusa. Warto więc sobie zadawać pytanie: „Na ile jestem podobny do Chrystusa, na ile odnawiam w sobie Jego obraz?” To bowiem jest jedynym wyznacznikiem mojej wiary i zapowiedzią życia wiecznego z Chrystusem w Bogu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 12 marca, 2013 w bieżące

 

wtorek IV tygodnia Wielkiego Postu

->   kazanie rekolekcyjne

->   kazanie rekolekcyjne do druku

->    homilie

Liturgia Słowa:

I czytanie: Ez 47, 1-9. 12

Psalm resp.: Ps 46(45), 2-3. 5-6. 8-9 ( R.: 8 )

werset: por. J 4, 42. 15

Ewangelia: J 5, 1-3a. 5-16

oczyszczeni wodą Chrztu Świętego …

Wizja świątyni, która jest źródłem cudownej rzeki u proroka Ezechiela i uzdrowienie chorego przy sadzawce Betesda mają jeden wspólny mianownik; są zapowiedzią innych wód, wód Chrztu Świętego, które podobnie jak w prorockiej wizji Ezechiela stają się coraz potężniejsze i mają lecznicze właściwości. Oczywiście należy rozumieć te prawdy w sensie figuratywnym, a nie dosłownym. To wody Chrztu stają się źródłem życia dla ochrzczonego, leczą jego duchowy paraliż, nawadniają i użyźniają całe obszary życia. To wody chrztu mają cudowne właściwości i to wody chrztu nie tylko obmywają, ale i otwierają duszę człowieka na łaskę (Hbr 1:22; Ez 36:24-25). Jednak ostatecznym wypełnieniem wizji Ezechiela jest wizja apokaliptyczna (Ap 22:1).

W pierwotnym kościele na zakończenie Wielkiego Postu, w Wigilię Paschalną udzielano właśnie Chrztu Świętego katechumenom, którzy przygotowywali się do niego przez dłuższy czas. Dlatego też ostatni okres Wielkiego Postu był wykorzystywany jako najbardziej stosowny do ponownego przypomnienia duchowego znaczenia i symboliki związanej z obrzędem Chrztu.

Ale jest też w dzisiejszej Ewangelii inne zdanie, które przykuwa moją uwagę. Jest to skarga człowieka chorego: „Panie nie mam człowieka …” (J 5:7) Jakże wielu ludzi w dzisiejszych czasach wypowiada ze skargą to samo zdanie: Nie mam człowieka! Żyjemy w tłumie, a jednocześnie jesteśmy tacy samotni. Iluż ludzi chorych, opuszczonych, samotnych, starszych mogłoby powtórzyć za chorym z dzisiejszej Ewangelii: „Panie nie mam człowieka!!!”

Dlaczego tak jest? Dlaczego w tej globalnej wiosce, jaką jest współczesny świat jest tylu ludzi samotnych, wyrzuconych na margines bogatych i żyjących w luksusach społeczeństw? Czyż każdy z nas jest skazany na siebie samego, mimo tak wielkich komunikacyjnych udogodnień i tak wielkich humanitarnych sloganów? To smutna prawda, ale współczesny człowiek z bólem i wyrzutem woła nadal: „Panie nie mam człowieka!”

Czy i między ochrzczonymi, braćmi Chrystusa nie jest tak samo?

Temat miłosierdzia powraca w okresie Wielkiego Postu jak refren.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 11 marca, 2013 w bieżące

 
 
%d blogerów lubi to: